W ogóle nie istotne pudełko z informacjami

Słowo Pisane

Hej hej!

Trafiłeś na internetowy dziennik człowieka o nieco wygiętym światopoglądzie; uwielbiającego skrzypce, pizzę hawajską oraz blondynki z warkoczami. W wiadomym miejscu. Te warkocze.

Nawigacja

Denno Coil

Data dodania wpisu: 13 nov, 2008, godzina: 21:50. Wpis oznakowany został kategoriami: anime.

Jeśli chcesz nawiązać do tego wpisu, dostępny jest Trackback. Możesz również przeczytać komentarze do wpisu, a (najlepiej) po ich przeczytaniu dodać własny komentarz.

Internet w Polsce bardzo się zmienił w ostatnich kilku latach. Zaczynając z nim przygodę, przypominał bryłę, której kształty zostaną dopiero wyrzeźbione. Nie istniało tysiące serwisów społecznościowych, a sieci służące do komunikacji typu Gadu-Gadu dopiero zaczynały powstawać. Przez tych kilka ładnych lat nastąpił ogromny skok. To co wtedy było dodatkiem dla wybranych, teraz stało się częścią życia większości z nas. Denno Coil, bo o nim będzie mowa, to jedna z wizji tego, do czego ta wirtualna rzeczywistość, z którą obcujemy na codzień, może doprowadzić. Ale do rzeczy!

Główną bohaterką serii jest Yuuko Okonogi, kryptonim Bolek Yasako - jak większość pierwszoplanowych postaci to uczennica podstawówki. Przeprowadza się ona do nowego miasta - Daikoku, by tam odkryć, że wirtualny świat jest dużo bardziej rozbudowany niż w jej dotychczasowym miejscu zamieszkania. Początkowo czuje się nieco zagubiona nie wiedząc praktycznie o niczym co ją otocza, ale z biegiem akcji pierwszych kilku odcinków odkrywa go stopniowo.

Denno Coil art

Denno Coil to przede wszystkim opowieść o losach i problemach grupy dzieci w czasach, w których granica między światem wirtualnym a tym bardziej namacalnym została mocno rozmyta. Na szczęście nie dotyczyło to logiki. Sam przebieg akcji można porównać do Witch Hunter Robin - na początku delikatne smyranie zaciekawionego widza, które po kilku epkach robi się nieco męczące i zaczyna budzić wątpliwości: czy aby na pewno obejrzeć to do końca? Jednak później wszystko nagle dostaje ogromnego kopa i nie zatrzymuje się już do samego końca. Ogólnie dynamizm fabuły kojarzy mi się z charakterystyką diody w kierunku przewodzenia. Dla niewtajemniczonych sporządziłem wykres.

ch-ka diody w kierunku przewodzenia

Charakterystyki mają do siebie to, że są pewnym modelem pokazującym jedynie zjawisko i różnią się znacznie od swoich rzeczywistych odpowiedników. Podobnie jest w przypadku akcji DC - nie ma tu przebiegu tak gładkiego jak na wykresie, lecz można zauważyć pewne etapy przestoju zwane po prostu - wypełniaczami. Jednak! W Denno Coil zupełnie się róznią od tych, z którymi się do tej pory spotkałem; jest ich kilka i tylko jeden z retrospekcją był nużący - cała reszta stanowiła świetny dodatek do fabuły, szczególnie motyw Simsów.

Akcja anime otacza nas mgłą tajemnicy budowaną znakomicie z odcinka na odcinek. Gdy wszystko nabiera już rozpędu wszystko zaczyna się mieszać, by na końcu całe to misterium zostało zwyczajnie rozpędzone. I tu zaczynają się moje rozczarowania; anime w którym po obejrzeniu zostają jakieś niedopowiedzenia można nazwać świetnym, lecz w przypadku Denno Coil prawie wszystko podane jest na tacy; jedyne czego oczekuje się od widza, to podniesienie widelca i przystąpienie do konsumpcji. Kończąc rozważania na temat fabuły i akcji, wspomnieć należy jeszcze o dramatyźmie - miejscami jest przesadzony i robi się z tego tani melodramat.

Względy artystyczne Denno Coil są, oczywiście, mają się dobrze i stoją na wysokim poziomie. Moim pierwszym skojarzeniem było Mushishi XXI wieku - bardzo ładna, delikatna kreska, przypominająca też trochę oglądany przeze mnie ostatnio My Neigbour Totoro. Nie ma tu miejsca na lolityzm czy graficzne emotki; kreska wydaje się dość poważna i przyjemna kolorystycznie.

Dźwięk oczywiście istnieje i na tym można by zakończyć opis wrażeń słuchowych, gdyż jest on prawie niezauważalny. Muzyka z openingu i endingu to już bardziej rzecz gustu, mnie osobiście nie zachwyciły; wrodzona wrażliwość nie pozwala mi rozkoszować się japońskim wokalem.

Denno Coil art

Po przeczytaniu krótkiego opisu tego anime pomyślałem, że może lepiej znaleźć inną serię. Bo jak można spodziewać się dobrego anime, gdy prawie każdy z głównych bohaterów jest w wieku szkolnym, a nawet (o zgrozo!) przedszkolnym? Jednak ta myśl szybko zniknęła, ponieważ wszystkie problemy dzieciaków pokazane są w sposób poważny - mało jest nadmiernego infantylizmu, którego tak bardzo się obawiałem. Najbardziejszą postacią jest Yasako - denerwująca dziewczyna, która nie wiadomo czego tak właściwie chce. To jedna z tych nieśmiałych postaci, które boją się uzewnętrznić, czy wyrazić swojego zdania. Spotykamy również jej młodszą siostrę Kyoko, uwarkoczykowaną dziewczynkę wołająco brzydko na wszystko co się rusza i która jest główną przyczyną kłopotów, a jak. Kolejną osobą jest Isako - tajemnicza postać hakerki zwanej encoderem, której całą tajemnicę i otoczkę zabiła fabuła. Warto wspomnieć też o mistrzach drugiego planu - wirtualnych zwierzako-pupilach: oplecionego w smycz fabuły psa Densuke, małych futrzatych kulkach Mojo, czy ziemniako (a może i odważniej: peniso-) podobnym stworze Oyaji. Z rzeczy mniej przyjemnych należy wymienić antagonistów o skomplikowaniu orzecha zagrzebanego jesiennym wieczorem przez zmęczoną trudami pracy wiewiórkę. Głębia ich motywów będzie podobna.

Podsumowując, Denno Coil to anime, które zdecydowanie warto obejrzeć, o ile uda się przebrnąć przez dość wolny i nieco zniechęcający pierwszy etap. Pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie, ale nie jest to żadne arcydzieło. Po jego obejrzeniu moja ciekawość została zaspokojona i... na tym koniec. Nie ma się ochoty na kolejne serie, czegoś tu zdecydowanie brakuje. Tylko no właśnie, czego?

Powrót do strony głównej

Komentarze

Powrót na górę strony «